Joga Rozwój Duchowy Tantra Magia Zdrowie Mantra Jantra Mudra Medytacja Ezoteryka
Himawanti Sampradaya Joga Europa
Tantra JogaBractwoDuchowośćMistrz DuchowyAjurwedaRepresjeAlbumBlog HLinkiKontakt
Havamal - Pieśń Najwyższego
Ciemna Przemiana
Fiskalism - System podatkowy jako pasożytnictwo państwa

Ciemna Przemiana

CIEMNA PRZEMIANA

 
Ciemna przemiana to proces upadkowej, degradacyjnej przemiany energetyczno-duchowej struktury człowieka, podczas którego cała duchowa istota ludzka zostaje wypisana z dobrej, boskiej, energii jedynej i przemianowana na złą energię przeciwną, przez co raz na zawsze zostają zerwane wszelkie więzy z boskimi przestrzeniami duchowymi, które stworzyły ludzkiego ducha i duszę. Jeśli duch zostanie wypisany z Archiwum Stworzenia, z Księgi Życia, nawet Bóg Stwórca nie będzie w stanie odzyskać go dla tego świata. Nie dlatego, że Bóg Stwórca nie dysponuje taką mocą, ale dlatego, że sam nie zaprzecza Prawom, na których całość zbudował. 
 
Ogólnie proces demonicznej ciemnej przemiany dotyczy czterech parametrów: wzorców energetycznych, które decydują o stanie fizycznym materialnego ciała (zdrowiu), świadomości, albo raczej myślenia, gdyż to określenie odnosi się nie do mocy „nici”, ale do potocznie zwanego myślenia, oraz dotyczy ciała duchowego i ponadduchowego. Degradacja tych poszczególnych części decyduje o stanie zapisów w Archiwum Dusz, miejscu, gdzie powstał ludzki duch. Tak jak każdy człowiek ma swoją szpitalną metrykę, tak i duch ludzki jest wyposażony w zapis łączący go z całością boskich duchowych przestrzeni, swoistą matrycę stworzenia. Z tym wszakże założeniem, że zapis ten stale się zmienia, odzwierciedlając aktualny stan duchowo-energetyczny istoty ludzkiej.  
 
Jeśli człowiek staje się zły, jeśli duchowe zasady świata dusz mu nie odpowiadają, z wolna zatraca się w znieprawieniu i powolutku przemienia swoją energetykę, dopasowując ją do wibracji, jakie tworzą demoniczne siły ciemności. Gdy proces przemiany się zamknie, albo osiągnie poziom całkowitego rozbicia zapisów w Archiwum Stworzenia, dusza i duch zaczynają podlegać prawom tamtego świata. Po śmierci taki człowiek zostaje albo wykorzystany do ataków na innych ludzi, albo rozbity na protoplazmę (unicestwoiony), albo po dalszej obróbce, zwanej „kodowaniem” (nowych wartości) zasila armię przeklętych lub jest bezpośrednio przenoszony do świata piekieł. Niemniej w każdym z tych wymienionych przypadków jego los jest nie do pozazdroszczenia, a cierpieniom jego w tym swawolnym stanie duszy nigdy nie będzie końca. Istnieją cztery wtajemniczenia świata ciemności.  
 
Pół biedy, gdy proces ciemnej przemiany zdołał tylko częściowo rozbić zapis w Archiwum Stworzenia. Taki człowiek po śmierci przechodzi  proces oczyszczania się i wznosi się na powrót do świata astralnego, czekając na kolejne zejście w ziemskie wymiary bytu. Jest to jednak nieco bardziej skomplikowana sprawa. Jeśli całkowite rozbicie zapisów nie przekroczyło zielonej linii (18%), dusza ludzka bez zbędnych formalności przechodzi wprost do astralu. Proces ten jest nieco zawieszony i może trwać jakiś czas, gdyż potrzebne jest odrzucenie niskowibracyjnego ciała eterycznego. 
 
Takich problemów nie ma człowiek czystego serca, który z ciałem eterycznym stanowi integralną całość. On w całości mknie na zasłużony odpoczynek i nie przechodzi pośmiertnego zamroczenia. Jeśli rozbicie zapisów odczytujemy na niebieskiej linii (18-28%), mamy niewątpliwie do czynienia z człowiekiem, który przejdzie oczyszczanie się. Gdy wartości rozbicia ustalimy na 28-40% (czerwona linia), dusza takiego osobnika trafia do specjalnie przygotowanych światów zwanych piekłami, gdzie w toku wypalania emocji może on utknąć na bardzo długo. Niemniej i on zostaje odzyskany poprzez swoje nawrócenie.  
 
Los ludzi, których rozbicie zapisów w Archiwum Akaśa sięgnęło czarnej kreski (od 41%) jest nie do pozazdroszczenia i prócz ogólnego wprowadzenia lepiej tego tematu nie poruszać. mamy siedem ogólnych poziomów piekielnej mentalności, ale bardziej szczegółowo 21 sfer ciemnych i jedna sfera zagłady, totalnego awići, unicestwienia w nicości. W skali siedmiu planów demonicznych, lustrzanych do anielskich sfer niebios jest to tak zana "ósma sfera".  
 
Na skali ciemnej przemiany widać zasadniczo cztery obszary, które mówią o łamaniu człowieka przez demony mroku. Biała kreska na skali jest tu standardem i mówi tylko tyle, że powstało zagrożenie, możliwość przejęcia osoby przez siły zła. Dopiero kolejny zielony obszar, sklasyfikowany jako „człowiek sam może ten proces cofnąć”, daje znać, iż powinna się rozpocząć poważna walka o duchowe przetrwanie. „Uwięzienie w ciele” to już poważna sprawa, ale przy pomocy kogoś życzliwego, kto poda pomocną dłoń i wytrwa w tym postanowieniu, wyjście z kryzysu duchowego jest jeszcze możliwe. 
 
1. Biała kreska - złe siły próbują załamać człowieka na Ścieżce; zagrożenie przejęciem;
 
2. Zielona kreska - możliwe samodzielne cofnięcie procesu upadku i degradacji; 
 
3. Czerwona kreska - tylko z pomocą mistrza lub przyjaciela na Ścieżce można powrócić; 
 
4. Czarna kreska - zwykle brak szans na uratowanie duszy; 
 
Jednakże realia świadczą o czymś zupełnie innym, a to dlatego, że zmodyfikowany przez siły ciemności człowiek w niczym nie przypomina siebie dawnego, potrafi być nerwowy, napastliwy, niewdzięczny, totalnie zagubiony i egoistyczny, skutecznie do pomocy wszystkich zniechęcając. Jeśli na dodatek ma uwalone wzorce energetyczne i myślenie, to z kimś takim na dłuższą metę nikt nie jest w stanie wytrzymać. Trzeba nadludzkiej cierpliwości i wytrwałości, by w kimś takim wzbudzić nadzieję zmian na lepsze, by przypomnieć mu o świetle, by w jego imieniu walczyć z ciemnymi siłami. Bez konkretnej wiedzy na ten temat i tak wysiłek wszelkich pomocników pójdzie wniwecz. 
 
Kiedy dusza ludzka zostaje uwięziona poza ciałem, nie tylko żaden karmiczny człowiek nie jest tu w stanie nic wskórać, ale i Opiekun, Anioł Stróż musi bezradnie rozłożyć ręce. Tylko siła wyzwolonego Śri Guru (Mistrza Duchowego) lub archanioła jest w stanie wyrwać takiego człowieka z duchowego otępienia. Ale któż z ludzi potrafi wejść z we właściwe układy z guru czy archaniołem (bóstwem)?  
 
Przy czarnej kresce praktycznie nie ma szansy na uratowanie duszy. W bardzo rzadkich przypadkach może się powieść interwencja Sił Wyższych, Guru czy Archanioła, ale znów pojawia się pytanie, gdzie znaleźć odpowiednie do kontaktu z nimi osoby, by zadziałało prawo łaski? Po przekroczeniu czarnej kreski (55%) jest po człowieku.  
 
Ponieważ Mistrz, Guru, Awatara lub Awadhuta jest najniższym fundamentem budowli, która otwiera bramy dla „odzyskanych” dusz, ponieważ potrafi wchodzić już w przestrzenie Stwórców Życia, czasem – gdy Bóg na to zezwoli, zwraca ludziom ich zapisy albo wyprowadza z ciemności dusze, które były już definitywnie stracone. Wyposażono bowiem wszystkich prawdziwych Śri Guru, Awatarów i Awadhutów w moc, która pochodzi od Boga, pozwalając korzystać z niej ludzkim Prawem Woli. Przeto robiąc takie rzeczy w niczym nie zakłóca się harmonii Praw, jakie ustalili Ojciec i Matka Stworzenia. Robi się to jednak tylko za zgodą Sił Wyższych, które doskonale wiedzą, czy ten ruch jest sprawiedliwy i korzystny dla nas wszystkich, wiedzą czy jakaś osoba nie wejdzie na ścieżkę mroku ponownie, aby jeszcze więcej szkodzić niż dotychczas.  
 
Boscy Guru wcale nie mają zamiaru niewłaściwie uwydatniać swej duchowej mocy, chcą tylko wyjaśnić, iż dziwnym zrządzeniem losu mogą w pewnych działaniach być skuteczniejsi niż znacznie potężniejsze i o niebo od nich mądrzejsze siły uczonych i teologów. Nieraz przecież Śri Guru odprowadza istoty znacznie potężniejsze od sił kapturowych i zamyka przestrzenie, o których sam nawet niewiele wie. Na szczęście wychodzi to zwykle lepiej i pewniejsi są też w podobnych działaniach dążący do poznania szczerzy uczniowie. Choć pewnych rzeczy nigdy nie zrobią, i na szczęście, to i tak z wolna stają się filarem wielkich przestrzennych przekształceń. 
 
Proces ciemnej przemiany adepta duchowej Drogi Doskonałości może mieć dwojaki charakter i przez to często bywa źle odbierany. Niszczenie ducha ma bowiem dwa warianty: albo niszczy się człowieka egzystencjalnie, karając go za trwanie przy otwartym sercu, albo wyposaża w moce grzeszne, by poprzez niego łamać ten świat. W pierwszym przypadku spotkamy się z człowiekiem zawieszonym w życiu, często rozłożonym przez choroby i otoczonym przez nieciekawych ludzi, w drugim możemy odnieść wręcz odmienne wrażenie, bowiem oto często staje przed nami ktoś ze świecznika, syty, ubrany, mający pokaźne konto i nieliche koneksje. Lecz wystarczy go chwile posłuchać, by ujrzeć zło w ludzkiej postaci, zło mające ten świat w pogardzie, zło wywyższające się nad wszystkich, zło rujnujące tę rzeczywistość myślą, mową i uczynkiem. A że do jakiegoś kościoła zagląda, a że czasem zagra charytatywnie, a że bliskim kupi mercedesa, no cóż, to tylko farsa dla ubogich na umyśle. Ostatecznie Hitlera nawet po przegranej wojnie wciąż popierali katoliccy papieże. A co z jego starań wynikło, lepiej nie wspominać, wystarczy pojechać do Oświęcimia, by na własne oczy ujrzeć, jak kilkadziesiąt lat po wojnie znajdujące się tam siły demoniczne są wciąż syte ofiary z krwi milionów baranków, czyli dusz ludzkich!  
 
Często widzimy jakimi ludźmi są osoby uwikłane w cudzołóstwo i wszeteczeństwo, w zdrady małżeńskie. Z odczytów Kronik Akaśa wynika niezbicie, że taki człowiek bezwzględnie wykorzystuje innych ludzi, czyni w swoim życiu tyle zła, iż nie ma żadnej nadziei, by naturalną koleją rzeczy wrócił na ścieżkę dobra. W oczach ofiary zdrajca jest niemal chodzącym ideałem, który finansowo bardzo dba o rodzinę, a to, że stykający się z nim ludzie wciąż obrywają, że kasuje konkurentów jako mafioso i ciska w przestrzeń tak czarne myśli, iż nic spod nich nie widać, to zwykle mało obchodzi zdradzanych współmałżonków. Na poziomie uczuć wynurza się zwykle historia kobiety pełnej ideałów, uzdolnionej artystycznie, niezależnej, którą całkowicie podporządkował egoista, przeprogramowując swoją energetyką każdy atom jej świadomości. Znamy tysiące podobnych historii, nie będziemy ich tu wszystkich przytaczać. 
 
Ludzie świadomie korzystający z mocy przeciwnej, z demonicznej siły mroku są niebezpieczni, gdyż sama ich moc usidla i podporządkowuje drugiego człowieka niczym diabelski urok, zamykając mu drogę do indywidualnego rozwoju. Siła demoniczna nie zna partnerstwa, tylko bezwzględnie, choć często także niewidocznie wykorzystuje drugą połowę dla swoich celów. Mamy takie przypadki bezwzględnego wykorzystania męża przez kobiety skrywające lesbijskie skłonności i silny instynkt macierzyński, które po urodzeniu i odchowaniu dzieci pozbywają się samca w sposób drastyczny tak z życia swego jaki z życia swych dzieci. Z powodu takich licznych ekscesów uważa się lesbijstwo za zboczenie o wiele bardziej niż tylko z powodu preferowanego sposobu zaspokajania seksualnego.   
 
Nieszczęściem są losy ludzi podłączonych do sił ciemnych, opętanych i usidlanych duchowo w demonicznych pułapkach mroku. Z brutalnie złamaną energetyką, z nałożonymi blokadami i programami swoim zachowaniem przypominają opisanych wyżej, tyle tylko że sami nie są w stanie wyrwać się z krępujących ich kajdan demonicznego zniewolenia. Niczym marionetki idą na zatracenie, choć gdzieś tam w oddali ich dusza błaga o ratunek, o wyzwolenie z nałogów, dewiacji i zboczeń. Nierzadko po „rozpruciu” nałożonej na człowieka iluzji widujemy dusze płaczące na widok Mistrza ze szczęścia, a są to zawsze cudowne chwile w ich życiu.  
 
Demoniczni, zniewoleni mrokiem ludzie czynią wiele zła, albo w żaden sposób nie potrafią sobie ułożyć życia, nie potrafią uwolnić się od swego krzyża. Bez sensu kręcąc się w kółko gorzknieją w końcu i stają się tymi, jakich chcą ich widzieć siły ciemności. Często dopuszczają się czynów, za które spada na nich ludzkie przekleństwo, wyrok, zła opinia, często z niczym sobie nie radzą, często w cierpieniu umierają na różne choroby, bo nikt nie zechciał im przywrócić energetycznych wzorców organów. Omotani przez zło giną lub stają się cieniem, często żyją nie swoim życiem.  
 
A przecież Bóg ustami Awatarów wyraźnie podpowiadał, że nie wolno nam nikogo sądzić, bo na dobrą sprawę nigdy nie jest wiadomo, co człowieka zmusza do takich a nie innych zachowań. Co jest jego myślą, a co mu podrzucono, co sam uczynił, a do czego go zmuszono. Znamy ojca Pio, włoskiego zakonnika, który przez wiele lat był demonicznie podłączony do sił mroku. Połowę jego życia pochłonęła modlitwa, w której wciąż prosił o zachowanie zdrowego rozsądku. Wiele lat stracił na tej walce, służąc innym najlepiej, jak potrafił. Wyobraźmy sobie, jak byłby szczęśliwy, gdyby ktoś z Watykanu  zerwał mu podłączenie, a on się wciąż męczył, nie zapominając przy tym o innych. 
 
Mistrz Sathya Sai Baba jest bardzo odporny na ataki zła. Łamano go przez grzeszne istoty mroku, pomawiano i upadlano jego inkarnację pederastycznymi i pedofilskimi ryjami. Emocje pedofilów i pyszałków uznawających się za Boga, któremu podlegają wszyscy, ale którym nie wszyscy są stanowiły klucz do energetyki ciemnych ataków na Sathya Sai Baba. Oszuści usiłujący zarobić na medytacjach wedyjskich czy pragnący wnieść dewiacje homoseksulane do Wspólnoty Sai zgodnie atakowali i jeszcze atakują Sathya Sai próbując zdeptać boską duszę Awatara. Największe napady sił zła na Sathya Sai Baba rozpętali w latach 80-tych XX wieku pederaści i pedofile, stąd wiemy czym jest zło w swym zboczeniu. Dlatego widząc innych pomstujących na świat nie wińcie ich za to, ale sprawdźcie, co jest przyczyną takiego ich stanowiska, bo może będziecie w stanie im pomóc.  
 
Pamiętamy przyjaciela Sanghi, który odsłonił nam pewne tajemnice radiestezyjne poprzez odniesienie do tablic, jakie sam otrzymał od Sił Wyższych. Pamiętamy jak dziś jego dziecięcą radość, gdy po wykasowaniu węzłów karmicznych rósł w siłę i te zmiany wciąż obserwował, notując je w swoich archiwach. Miał jednak coś w sobie nieprzerobionego, coś, co go ostatecznie złamało: pychę o charakterze mesjanizmu chrześcijańskiego. U każdego sprawdzał pokorę, samemu zapominając o pracy nad sobą i czci dla Guruh. Pewnego dnia pojechał na Jasną Górę z przyjaciółmi, zapowiadając swoje u nas odwiedziny. Niestety, nigdy do nas nie dotarł, bo mrok z Jasnej Góry opętał jego umysł.  
 
Jak mi doniesiono, wszystkim opowiadał o tym jak w czasie medytacji w kościelnej nawie zszedł do podziemi i stoczył zwycięską walkę z demonami, zyskując status uświęconego. Za jednym zamachem zmienił przyszłość tego świata i stał się wielkim. Nie musiał już nas odwiedzać ani medytować. Za to na kursie poświęconym pracy z wahadłem, gdzie miał uczyć warsztatowiczów odczytywania na skalach astralnych, nie robił nic innego, tylko opowiadał w kółko tę swoją historie upadku, zmuszając wszystkich do ciągłego odczytywania jego wzrastających duchowych „parametrów”. I taki był koniec naszej przygody z tym skądinąd dobrym i mądrym człowiekiem, który nie zdążył przepracować swoich słabości przed starciem z siłami ciemności. Często takim jest koniec radiestetów i psychotroników, którzy dobrze się z reguły do drogi zapowiadają, ale bardzo marnie kończą, bo za dużo mają pyszałkowatości.  
 
Efekty takiej pozorowanej przez same demony walki z demonami w podziemiach Jasnej Góry są łatwe do przewidzenia: ruch duchowy się rozpada, a potem siły zła przystępują do rozbijania grupy pasjonatów, którzy ledwie zdążyli zamarzyć o ujrzeniu Boga i Mistrzów i miasta świętego, Szambali. Wpadają koneserzy doznań metafizycznych własnych w sidła iluzji z ręki tego, który pracę siłe demonicznych prowadzi z piekieł. Nie rzucajmy w nikogo kamieniem, bo siły zła potrafią złamać najdzielniejszych. Obroną jest wspólne zjednoczenie się całej Sanghi ze Śri Guru, tak aby silniejsi aćarjowie zawsze mogli właściwie doradzić słabszym, a co najważniejsze, wesprzeć ich energetycznym oczyszczającym działaniem. Człowiek zostawiony sam sobie nie ma w tej walce z demonami żadnych szans. 
 

 
Kto każe negatywnie myśleć i źle kształtować przyszłość
 
Poprzez negatywne myślenie umiera moc duchowa oraz psychiczna: nici się wykruszają, a brak wiary i zaangażowania tłamsi nawet te, które zostały. Cele się sypią, tracicie zdrowie, wraca niemoc, pech, czarna rozpacz znów odnajduje cel, a wszystko za sprawą negatywnego myślenia. Lekarstwo: postaw na swoim miejscu Śri Guru, Boga i przyjrzyj się Jego poczynaniom. To, co mówi, to, jak się zachowuje, niech będzie wielką nauką dla ciebie. Metoda ta jest zawsze skuteczna, jeśli jest praktykowana. Jak widać, duchowe zagubienie, lenistwo i zatruciem duszy spowodowana duchowa bezmyslność, swym jadem stoczy każdego człowieka, który ideę braterstwa, równości i jedności zamienia na potrzebę wywyższania się i wykorzystywania drugiego człowieka. Wystarczy ledwie kilka/naście minut poświęcić dziennie na medytację i modlitwę, by Góra, Źródło, Brahman Bóg w każdym utrzymała Moc i wsparła go w wysiłakach bycia szczęśliwym i tym szczęściem dzielić się z innymi. 
 
Niewielu wie, że ledwie w 20% tworzymy rzeczywistość potęgą myśli i siłą mięśni, że aż w 80% nasz sukces zależy od energetyki, od pasm wibracji, których istnienia ludzie nawet w sobie nie odczuwają. Wystarczą niewielkie niekorzystne zmiany w osobistych polach energetycznych, by posypało się zdrowie, finanse, relacje z ludźmi, a nawet runęła cała egzystencja. Wiadomym od zawsze jest, że każda, nawet najsłabsza przemiana niesie z sobą nieprzyjemne zawirowania energetyczne, bóle głowy, osłabienia, trudności z koncentracją a nawet sensacje żołądkowe. Od boskiego Śri Guru i duchowej Drogi odpadają głównie ci, co poza zachłystywaniem się duchowością nic na rzecz owej Drogi w sobie nie uczynili. Pośród takich osób jest duży tych, co szukają w grupach jeno okazji do spółkowania zamiast szukać społeczności i okazji do duchowej służby na rzecz Guru, Dharmy i Sanghi. 
 
Demoniczne siły ciemności są prowadzone przez szatana-metodyka, który starannie i cierpliwie rozpracowuje każdego, kto zamierza z nim stanąć do walki. Osoby przez niego „dotknięte”  nie potrafią do siebie dojść, a te, które nie medytują się ani nie modlą się, które uważały, że stoją ponad wszystkimi wzrastającymi, podpisały z nim umowy i zatruwają umysły tym, którzy nie są w stanie trafnie ocenić sączonego w duszę jadu (Halahala). Wiele osób zniechęca się do pracy nad sobą, wiele powraca do skostniałej (pseudo)moralności i nic poza ocenianiem innych praktykujących nie są w stanie robić! 
 
Zatopieni w samowyższości, pochwyceni w skrzydła sekciarskich programów typu Opus Dei, Effatha, Tolle, Fronda, Oaza, Neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym, Taize czy RadioMaryja, odmawiają innym prawa do tego, za czym sami do niedawna  tęsknili. Odcinając się od świętego miasta Guruh i niebiańskiej świątyni Dewalaja, bo w energetycznym znieprawieniu sami sobie tę bramę zamknęli, wpadli w pułapkę objawień zwodniczych i prorokują teraz innym rzeczy, które uderzają w podstawę pracy nad sobą. Umiejętnie podważają nauki płynące z boskiego miasta Guruh, dyskredytują warsztaty, medytacje i modlitwy, oczerniają mantry i jantry samym sobie przypisując wszystkoznawstwo, bazujące na satanistycznej filozofii moralnej w której nie ma miejsca na jedność ze Śri Guruh, z Awatarami i Awadhutami. 
 
Uwolnienie się spod wpływu złych sił jest sprawą prostą z technicznego punktu widzenia, o ile atakowani ludzie potrafią tak przeorganizować własne widzenie świata, by stać się istotami "przezroczystymi". Proszę pamiętać, że zło atakuje tylko to, co widzi, to, co stanowi dlań energetyczną strawę: inne zło, emocje, które się aktywizują w negatywnym postrzeganiu rzeczywistości. Wystarczy zweryfikować własną postawę, tworzyć grona tylko życzliwych myśli, natychmiast poniechując te, które noszą w sobie zalążek zła, aby w krótkim czasie tak bardzo wzmocnić się duchowo, tak zdecydowanie odciąć od niskich wibracji, iż zło wymierzone w Guru, Dharmę lub Sanghę będzie zmuszone do odwrotu. Po pierwsze nie zyska już energii, po drugie będziemy dla niego coraz mniej dostrzegalni. Z czasem staniemy się dlań zagrożeniem i zło chcąc nie chcąc będzie zmuszone do odwrotu, ale wróci do tego, kto dawał takim siłom przyzwolenie na atak, i to wróci bardzo głodne. 
 
Proszę pamiętać, że przyczyną zdecydowanej większości chorób jest niszczenie wzorca energetycznego ludzkiego ciała, a czasem wzorca jakiegoś pojedynczego organu w tak zwanym ciele energetycznym, linga-śarira. Wzorzec to struktura niematerialna, która niczym słoik zawiera w sobie cielesną galaretę. Gdy owego słoika zabraknie, jak to się dzieje przy astralnych "podłączeniach", ciało zaczyna chorować. Medycyna jak i wszelkie alternatywne działania uzdrawiające mogą wówczas co najwyżej opóźniać postępujący rozpad fizycznego organizmu. Bez przywrócenia wzorca energetycznego i bez zabezpieczenia się przed ponowną jego utratą, powrót do zdrowia w ogóle nie jest możliwy, pomimo wielu leków i terapii. Pieczęć pochodząca z najwyższego obszaru demonicznej mocy przeciwnej Brahmanowi Bogu zabezpiecza przed uzyskaniem zdolności regeneracyjnej ludzkiego organizmu. Ona to bowiem trzyma w sobie czarne ścieżki energetyczne, na które pewne "istoty" nie są w stanie ponownie wejść. 
 
Oczywiście Ciemna Przemiana, będąca procesem rozbijania ludzkiej istoty, dotyczy także utraty świadomości, a więc coraz pełniejszego pochłaniania człowieka przez ciemne siły. Jeśli u kogokolwiek zostanie odczytana wartość na czerwonej podziałce, możemy być pewni "podłączenia" i destrukcyjnej manipulacji, która siłami Strażnika Ciemności zamyka powoli duszę człowieka poza ciałem. Powoli dusza zostaje ograniczona i wyłączona, uwięziona poza ciałem, a poprzez ludzką formę niczym przez zombi działają demony. Ludzie, ludzka dusza musi się zwrócić ku boskiemu światłu, miłości i mocy Brahmana (Allah, Elohim). Człowiek znieprawiony, wszeteczny, zbłąkany rozpuszcza zawarte w sobie anielskie pieczęcie dewów i doprowadza się do tego, że moc uzdrawiająca będzie z niego sukcesywnie wydalana. Dlatego poprawnym jest twierdzenie, że choroby są w pewnym sensie krzykiem duszy, która błaga o oczyszczenie i przywrócenie właściwego kierunku, stylu i sensu życia, błaga o powrót na drogę duchową ku Brahman-Bogu.
 
Manipulacja czy psychomanipulacja to nic innego, jak sterowanie myśleniem, w czym wielką wprawę mają ciemne demoniczne sekty pokroju Opus Dei, Taize, Effatha, KANA, Tolle,  Neokatechumenat, Bractwo Piusa, Fronda i podobnie satanistyczne czarne loże. Sterowanie myśleniem jest to najprostsza i najskuteczniejsza metoda łamania człowieka. Prawdę powiedziawszy, niemal nikt nie jest w stanie się jej przeciwstawić, szczególnie jak jad błędnych przekonań sączony jest do umysłów w delikatny sposób. Generalnie siły ciemności zwodzą człowieka poprzez kuszenie i mamienie, czyli poprzez wzbudzanie w nim niewłaściwych emocji, co jest proste dzięki aktywnej szarej matrycy, i poprzez odbijanie negatywnych myśli, które człowiek sam wyprodukował. Jak mówi stare porzekadło, daj dziecku nóż do ręki, a samo się pokaleczy. Pozwól człowiekowi zatonąć w niewłaściwym myśleniu, a wszystko mu runie.
 
Pamiętajmy też, że myśli nie są wyłącznie informacją, ale są częścią energetycznego działania, które poprzez związek z energią emocji zmienia energetyczną charakterystykę człowieka. Oznacza to, iż z myślami się nie walczy, a co najwyżej je przeprogramowuje. Walka rodzi stan napięcia, który pogorsza tylko całą sytuację. Negatywne myśli i emocje trzeba zastąpić pozytywnymi, którą wcześniej skojarzyliśmy z pozytywnymi, sprzęgniętymi z nimi emocjami. Tak to zamiast rozpaczać z powodu braku partnera czy zaistniałej niekorzystnej sytuacji życiowej, co ucina nici, pozbawia harmonii i czyni głuchym na podpowiedzi świadomości emocjonalnej (instynkt) i świadomości duchowej (intuicja), dobrze jest pogrążyć się w jakiejkolwiek radosnej myśli z podpięta pod nią emocją. 
 
Warto wtedy rozmyślać o cudownej podróży dookoła świata, choć by nie było na to pieniędzy, i całą swoją istotą odczuć oraz smakować zapachy sączone na Lazurowym wybrzeżu, opierać się porywom wiatru w Himalajach i tulić do egzotycznego partnera na kole podbiegunowym. Wtedy nasza moc działa, rozwiązując w tle wszelkie nasze problemy. Karygodnym błędem jest próba wyjścia z kłopotów przez ciągłą ich analizę i roztrząsanie. Po pierwsze w przeszłości nas już nie ma, po drugie umysł nie jest w stanie konkurować z nićmi mentalnych engramów czyli kodów. To one podpowiadają rozwiązania i dają impuls umysłowi do wejścia do gry. Myśl zatem o czymś pieknym zawsze, gdy słyszysz złe wieści... 
 
Manipulacja, psychomanipulacja czyli sterowanie myśleniem ma dwojaki charakter: albo dotyczy pogrążenia w egzystencjalnej niemocy, albo związana jest z wyniesieniem na piedestał wielkości, zadufania, egoizmu i draństwa. W pierwszym przypadku padniecie, a wraz z wami najbliżsi, w drugim odniesiecie sukces, zakosztujecie go na wszystkie sposoby i wciąż będziecie go powtarzać. Przyjdzie nawet czas na sławę, na kasę, na cud wywyższenia się nad innych. Będziecie coś znaczyć jako obywatel, a coraz mniej jako człowiek. Na manipulację, by was nie zmogła, by jej przeciwdziałać jest tylko jeden sposób: powierzenie się Brahmanowi Bogu, same czyste myśli, jedność z całością, brak zwątpienia. W umyśle nie może się pojawić żadna, nawet najmniejsza egoistyczna i negatywna myśl, szczególnie na temat Boga, Guru, Dharmy czy Sanghi. 
 

ROZWÓJ DUCHOWY

Rozwój duchowy jest aktywnym życiem, snem krystalizujących się marzeń, akordem współistnienia z Macierzą, pragnieniem zmian na lepsze, miłością formującą prawdę w drugim człowieku, Lotem Orła oraz wybawieniem od błędnego wizerunku samego siebie. Rozwój duchowy nie ma nic wspólnego z egoizmem, małością, podporządkowaniem i ślepotą. Rozwój duchowy to zaciśnięta pięść odwagi, sokole oko poznania, trzeźwość umysłu, otwartość serca i namiętność porywająca w tan drugiego człowieka. Rozwój duchowy to łzy niekończącego się szczęścia, których spływu będzie bronić archanielska stal rudrowej świadomości. Rozwój duchowy to wszechpotężny ruch, który ludzką małość przemienia w bożą doskonałość, a społeczną bezmyślność w rozumną siłę zmian, jakiej nie oprze się żaden zwyrodniały system polityczny czy teologiczny. To ruch, dążenie, które przy braku słów zmiata z powierzchni planety niemoc i ignorancję.
 
Rozwój duchowy w żadnym przypadku nie jest uszlachetnioną ucieczką od koszmarnej rzeczywistości, ale odwrotnie – jest techniką umożliwiającą powrót do niej w stanie całkowitej harmonii. Jest budzeniem się człowieka na poziomie ciała, duszy i ducha, a więc jest sięgnięciem po naturalne moce energetyczne i duchowe, które w materialnym aspekcie ludzkiej istoty są uśpione. Nie jest więc formą ezoterycznej i religijnej bufonady opusdeistycznej, satanistycznej czy dyskordiańskiej, ale rozkwitem ludzkiej istoty, która z perspektywy duchowej zupełnie inaczej postrzega przestrzenie, jakie przenika swoją wielopłaszczyznową strukturą. Rozwój duchowy jest dokładnym zaprzeczeniem tego, co 99% z ludzi w nim szuka przychodząc na rozmaite warsztaty. Na Drodze Duchowej nie znajdą schronienia słabi dla ukrycia swej słabości ani chorzy dla aprobaty swego kalectwa w zwodniczym pocieszeniu, a wypatrujący Brahmana Boga nie będą w swej ignorancji i lenistwie za wychwalanie kościelnych figurek błogosławieni. Rozwój duchowy działa zupełnie inaczej.
 
Rozwój duchowy jest powolnym, ale nieustępliwym budzeniem się wszystkich rodzajów inteligencji oraz scalaniem się istoty ludzkiej z całością Wszechrzeczy, z Macierzą Wszechświata. To cudowny, magiczny i pełen uniesienia proces aktywowania w człowieku potęgi wiedzy i mocy energetycznych i oraz ugruntowywania stałej łączności z Bożym światem duchowym, anielskim. Rozwój duchowy jest także procesem utrzymania odczucia Brahmana Boga na poziomie komórkowym. To proces przemiany, który raz na zawsze kładzie kres człowieczemu wygodnictwu i człowieczej głupocie. W akcentowaniu prawa duchowego uruchamia w człowieku odpowiedzialność za siebie i innych, która w rozumieniu całości, rozbudzając w nim troskę, opiekę i miłość, zakorzeni go w stanie radości i zmusza do działania na rzecz wyzwolenia świata od wszelkich ograniczeń prowadzących innych ku Bogu Ojcu, ku Brahma Baba. 
 
Często mamy do czynienia z ludźmi po różnych kursach rzekomo ezoterycznych, a to związanych niby z taoizmem filozoficznym, huną, pranicznym czy duchowym uzdrawianiem, a to uczących harmonizowania energii wewnętrznych bądź otwierania się na kontakt z bliżej nieokreślonymi bytami czy astralnymi mistrzami, a to z jakimś własnowierstwem czy dyskordią satanistyczną. Zdumiewające w tym wszystkim jest powtarzające się nagminnie zjawisko brnięcia po omacku w coraz większy mrok i ogłupienie. Nikt nie uczy, z jakimi energiami i z jakiego poziomu czy raczej świata ma się wówczas do czynienia. Nawet uzdrawianie metodą reiki idzie na Zachodzie zwykle informacyjnie ślepym torem, każąc wierzyć, że gwarancją sukcesu są ich znaki, obiektywnie mówiąc: często działające odwrotnie, gdyż są nagminnie źle rysowane i źle uczone. Na spotkaniach duchowych szczegółowo omawia się te kwestię, bo też niepodobnym jest, by w dobie nowoczesnych systemów nauczania ktoś posługiwał się iluzjami opartymi na niewiedzy.
 
Takie obłudne oblicza ezoteryki są zrozumiałe, kiedy się dowiadujemy o diabolicznych forach pracy z energią czy rzekomej filozofii taoistycznej w naszej klasie, na których jawnie werbuje się ludzi ogłupionych do seksu homoseksualnego czy innych zboczeń jak narkomania. Ten prosty system wymuszonego niewiedzą zaufania (bo komuś w końcu trzeba zawierzyć) daje samozwańczym nauczycielom bioterapii, tai chi, reiki czy taoizmu szerokie pole do nadużyć. Gdy ktoś nie może zweryfikować czyichś słów czy zakresu  działania jego mocy, łatwo ulega iluzji, że otarł się o boską prawdę. Czas w końcu uświadomić sobie, że nawet 90% rzekomo ezoterycznych kursów i zajęć to nadużycie tego samego rodzaju, co mur kościelny stojący między Bogiem a człowiekiem. Złapani w sidła fałszywej ezoteryki ludzie gonią z kursu na kurs, nie zyskując nic poza mylną i sprzeczną informacją pochodzącą ze źródeł radiestezyjnych, podczas gdy skale radiestezyjne nie nadają się do badania zjawisk duchowych. Na nic próżne przechwałki czy popisy radiestetów i wahadlarzy, fałszywych jasnowidzów, "złotych mirek" czy demonicznych miast typu "orin" i ich bytów które nie mają w sobie nawet odrobiny czci dla idei Guru oraz przewodnictwa awatarów. 
 
Rozbudzony poprzez duchową Inicjację wokół serca Złoty Krąg jest artefaktem działającym z poziomu duchowego. Wystarczy tylko go uruchomić, dotknąć palcami i pozwolić mu pokazać swoją moc. Aktywizuje on zdrowienie 30-krotnie szybciej niż człowiek posługujący się tradycyjną metodą bioterapii i jest w tym wydajniejszy o niemal połowę. Na dodatek nie trzeba wiele wiedzieć o budowie ludzkich organów, bo uruchamia on energie z poziomu świadomości, a ta wie, co należy zrobić, by zdrowie wróciło. Dzięki Złotemu Kręgowi podłączony doń człowiek w ciągu 5-6 minut uzyskuje większą zdolność uzdrawiania niż psychotroniczny mistrz bioterapii. Na dodatek adept wcale nie musi znać się na medycynie, chociaż powinien mieć wiedzę, aby leczyć duchowo jeszcze lepiej. Złoty Krąg posiada w tej materii stosowną wiedzę, ale trzeba poznać terminy i budowę człowieka. Złoty Krąg wokół serca zostaje aktywowany w czasie inicjacji z dłoni oświeconego Mistrza Duchowego, Guru, kogoś, kto całkowicie szczerze akceptuje wedyjską tradycję duchową i ajurwedę. 
 
Nurzanie się w przeszłości, choćby tej wczorajszej, nic nie daje prócz pogarszania sytuacji, ale wielu w ogóle tego nie rozumie i wciąż tkwi wspomnieniami i rozpamiętywaniem w umarłym czasie, dławiąc własną moc. Chodzi w pracy duchowej o to, abyśmy odrzucili raz na zawsze szukanie rozwiązań w przeszłości, o ile nici duchowe tam nie zaprowadzą ku czemuś ważnemu. Zajmujemy się rozpuszczaniem przeszłości, rozpuszczaniem ego zbudowanego na przeszłych zdarzeniach i nawykach. Będąc w harmonii zawsze pojmiemy, gdzie jest pies pogrzebany, bo umysł intuicyjny i rozumny, buddhi, włączy się w odpowiednim czasie. Rozdmuchując emocje kiepskich wspomnień, nic nie osiągamy, bo energia transformowana przez matrycę energetycznego ciała będzie tylko niszczyć myśliciela. 
 
Ktoś, kto dziesięć lat negatywnie myślał o całym świecie, z dnia na dzień się nie przestawi na widzenie wszystkiego w kolorowych barwach. Jednakże po skasowaniu mrocznych podłączeń będzie to już realne do osiągnięcia, choć walka z własnymi myślami, z ukształtowaną zdarzeniami i przeżyciami matrycą, jest najtrudniejszą walką w życiu każdego wyzwolonego od władzy sił ciemności człowieka. Niemniej ten bój każdy musi stoczyć każdy, a już szczególnie osoby, które podjęły właściwą Drogę duchowego rozwoju, czyli Ścieżkę Inicjacji i Wtajemniczeń. 
 
Czy kto każe Ci negatywnie oceniać własne wysiłki i własną przyszłość, czy chcesz by tak wyglądała? Łatwo to jednak powiedzieć temu, kto jest wolny energetycznie, kogo myśleniem od zewnątrz nikt nie steruje, ani szatan ani opusdeista czy satanista. Gdy siły ciemności pociągają za sznurki, walka z własnymi siłami bez medytacji i modlitwy, bez mocnych mantramów, bez wsparcia Guru i Boga jest walką z wiatrakami. Bez zerwania podłączenia do mrocznych bram ciemności jest ona niemal beznadziejna. Trzeba się czym prędzej udać do fachowca, który potrafi przerwać przeklęty krąg nawracających myśli, a jedynymi takimi fachowcami są autentyczni Guru, Awatarowie i Awadhutowie. Z manipulacją ciemnych się nie walczy, to daremne, gdyż manipulacja jest pobocznym efektem ataku, który należy zupełnie  wyeliminować. Dlatego Pisma Święte powiadają: usuń zło spośród swego ludu, usuń zło spośród siebie. 
 
Każda energetycznie wyczyszczona przez aćarjów czy Guru osoba, zwłaszcza po wykasowaniu węzłów karmicznych, narażona jest na zastosowanie lustra, czyli na odbijanie się jej własnych negatywnych myśli o niej samej, o innych, o sytuacjach i planach. Jak to się mówi: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Należy bezwzględnie przestawić tok rozumowania na same sukcesy: uda się, mam prawo, inni są najwyżej zagubieni, więc ich szanuję, choć jestem ostrożny, nareszcie przyjdzie pogodny dzień. 

Przyjrzyjmy się niektórym metodom, jakie demoniczne siły ciemności stosują do łamania człowieka na duchowej Drodze. Przychodzą nawet do Sanghi ludzie źli i ciemni, na zajęcia i warsztaty, aby szeptać poufnie do ucha brednie typu: "nie wiąż się z Guru", "stare nauki jogi trzeba uwspółcześnić", "lotos to pozycja zbyt trudna dla europejczyków", "Guru jest dobry na Wschodzie, ale dla człowieka Zachodu nie jest potrzebny", "joga i medytacja jest zła" i wiele takich podobnych idiotyzmów, w które słabe dusze uwierzą na swój upadek i zatracenie! Takie rzeczy wygadują świadomi współpracownicy czarnej loży, wysłannicy mrocznych sił zła. Wszystko co odwodzi człowieka od Guru, Dharmy i Sanghi, czyli także od Boga i jego anielskich przewodów światła, miłości oraz mocy, wszystko co odwodzi od Boskiej Wspólnoty Duchowej jest złe. Na Wschodzie powiada się, że kto nie odnalazł Guru, ten nie odnalazł Duchowej Drogi. Ludzie bez żyjącego na Ziemi Guru, który jest doskonałym przewodnikiem, wzorcem i źródłem wiedzy zawsze należą do błądzących i zagubionych. 


 
Tantra JogaBractwoDuchowośćMistrz DuchowyAjurwedaRepresjeAlbumBlog HLinkiKontakt